Ustawa konstytucyjna z 24 kwietnia 1935

Ustawa konstytucyjna z 24 kwietnia 1935 roku składała się z 81 artykułów podzielonych na 14 rozdziałów. Zasady ustrojowe zostały zawarte w pierwszych 10 artykułach. Określały charakter państwa, jego cele i strukturę organizacyjną, stosunek państwa do społeczeństwa i jednostki. Konstytucja kwietniowa utrzymała nazwę państwa – Rzeczpospolita Polska. Pozostawiła również zasadę jedności państwa z ustępstwem na rzecz autonomii Śląska. Nowa koncepcja państwa zapisana została w art.1 konstytucji, stwierdzającym, że: „Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli”. Konstytucja kwietniowa uznawała prymat interesów zbiorowych nad indywidualnymi. Państwu zapewniała stanowisko nadrzędne wobec społeczeństwa, przyznając mu szerokie możliwości ingerencji w stosunki społeczne, gospodarcze i kulturalne. Zerwanie z zasadami suwerenności narodu i podziału władz, a przyjęcie w ich miejsce zasad suwerenności państwa i jego prymatu nad społeczeństwem było wspólne z ideałami konserwatystów. Również pozycja Prezydenta zapewniająca duży autorytet skupionej i silnej władzy centralnej zgodna była z ideą konserwatywno – monarchistyczną. Głowa państwa uznana w konstytucji kwietniowej za źródło i nosiciela władzy państwowej, koncentrowała w sobie jednolitą i niepodzielną władzę. Wyrażał to art. 2: „Na czele państwa stoi Prezydent Rzeczypospolitej (…) W jego osobie skupia się jednolita i niepodzielna władza państwowa”. Prezydent za swoje działania nie ponosił odpowiedzialności ani konstytucyjnej, ani politycznej. „Na Nim (Prezydencie) spoczywa odpowiedzialność wobec Boga i historji za losy Państwa”. Pozostałe organy państwa były Prezydentowi podległe. Art. 3 mówił, że: „Organami Państwa, pozostającymi pod zwierzchnictwem Prezydenta Rzeczypospolitej, są: Rząd, Sejm, Senat, Siły Zbrojne, Sądy, Kontrola Państwowa. Ich zadaniem naczelnem jest służenie Rzeczypospolitej”, a art. 11 dodawał, iż: „Prezydent Rzeczypospolitej, jako czynnik nadrzędny w Państwie, harmonizuje działania naczelnych organów państwowych”. System wyboru prezydenta według konstytucji kwietniowej był rozwiązaniem zupełnie nowym. Łączył w sobie elementy nawiązujące do tradycji monarchicznej – mianowanie następcy przez ustępującego władcę (Prezydenta), z systemem elektorskim. Art. 16 konstytucji mówił: „Wybór Prezydenta Rzeczypospolitej odbywa się w sposób następujący: Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej wybiera Zgromadzenie Elektorów. Ustępującemu Prezydentowi Rzeczypospolitej służy prawo wskazania innego kandydata.” Z dwóch kandydatów wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej dokonywali obywatele w głosowaniu powszechnym. Zgromadzenie Elektorów według zapisu art. 17 składało się z: „(…) Marszałka Senatu, jako przewodniczącego, Marszałka Sejmu, jako jego zastępcy, z Prezesa Rady Ministrów, Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych oraz z 75 elektorów, wybranych z pośród obywateli najgodniejszych w 2/3 przez Sejm i w 1/3 przez Senat”. Przejawia się w tym zapisie czynnie towarzysząca tej ustawie zasada elitaryzmu. Rozwiązania konstytucji kwietniowej w kwestii statusu jednostki w społeczeństwie odmienne były od jednej z głównych zasad konstytucji marcowej – zasady równości wszystkich wobec prawa (art. 96). Zakładano, że dobro państwa i jego siła mają być kształtowane poprzez prymat elit w życiu społeczeństwa. O mierze uprawnień politycznych obywatela decydować miało współdziałanie i stopień aktywności w budowie dobra powszechnego. Mówił o tym art. 7: „Wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne”. Elita posiadała w państwie pozycje uprzywilejowaną, polegającą na tym, że przy zachowaniu równych z innymi obywatelami obowiązków przysługiwały jej szczególne prawa. Uprawnienia te miały jedynie charakter polityczny, nie przyznawały żadnych korzyści osobistych. Członkowie elit – osoby o szczególnych zasługach, zajmowały miejsca w Senacie i Zgromadzeniu Elektorów.

Kadencję prezydenta art. 20 określał na 7 lat. Zastępstwo prezydenta, w wyniku opróżnienia urzędu powierzone zostało Marszałkowi Senatu (art. 23). Posiadał on wówczas wszystkie prezydenckie uprawnienia. Prezydent posiadał szeroki wachlarz kompetencji, które można podzielić na: ustawodawcze, ustrojodawcze, wykonawcze, kontrolne, oraz nadzwyczajne na wypadek wojny[1].

Do kompetencji ustawodawczych możemy zaliczyć: prawo wydawania dekretów z mocą ustawy (art. 55 i 56) w każdym czasie, dotyczących organizacji Rządu, zwierzchnictwa Sił zbrojnych oraz organizacji administracji rządowej. W stosunku do ustaw sejmu i senatu prezydentowi przysługiwało prawo veta zawieszającego (art.54 pkt 2) do następnej sesji zwyczajnej. Prezydent mianował 1/3 senatorów (art. 47 pkt 1), zwoływał i rozwiązywał Sejm i Senat (art.12), zarządzał otwarcie, odroczenie i zamknięcie sesji Sejmu i Senatu (art.12).

W zakresie ustrojodawczym prezydentowi przysługiwało prawo uprzywilejowanej inicjatywy w sprawie zmiany konstytucji (art.80), oraz prawo veta w stosunku do poselskiego projektu zmiany konstytucji (art.80).

Z kompetencji wykonawczych prezydenta wymienić należy: uprawnienia związane z obsadzeniem urzędu prezydenta (wskazywanie kandydata, zwoływanie zgromadzenia elektorów, zarządzanie głosowania powszechnego) – (art.16-18), mianowanie: prezesa Rady Ministrów (i na jego wniosek ministrów) (art.12), mianowanie sędziów, I prezesa Sądu Najwyższego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Naczelnego Wodza i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, sędziów Trybunału Stanu, (art. 13) oraz prawo łaski i reprezentowanie państwa na zewnątrz.

Do kompetencji kontrolnych zaliczyć należy: prawo rozwiązywania parlamentu (art. 12b i 13h), prawo odwoływania: prezesa Rady Ministrów, prezesa Najwyższej Izby Kontroli,  Naczelnego Wodza i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, ministrów, prawo pociągania ministrów do odpowiedzialności konstytucyjnej (art.12 i 13).

Nadzwyczajne uprawnienia prezydenta na okres wojny związane były z: wyborem następcy, mianowaniem Naczelnego Wodza, zarządzaniem stanu wojennego (art.79), wydawaniem dekretów w zakresie całego ustawodawstwa państwowego z małymi wyjątkami (art. 55 pkt a-g).

Według zasad konstytucji kwietniowej Prezydent stał się uosobieniem i realnym nosicielem suwerenności Państwa. Był czynnikiem nadrzędnym w państwie, powołany do szczególnej „troski o dobro Państwa, gotowość obronną i stanowisko państwa wśród narodów świata” (art. 2 pkt 3), obdarzony został jednolita i niepodzielna władzą.

W konstytucji kwietniowej swoje odbicie znalazła sanacyjna doktryna „nowego państwa” wyrażająca pewien całokształt koncepcji ustrojowych. Zamiast liberalnej koncepcji państwa – związku politycznego dla zachowania praw naturalnych człowieka, pojawił się nowy typ, nie uznający za swoją podstawę umowy społecznej lecz państwo „konieczne i naturalne, na solidarności i zależności wzajemnej oparte zespolenie obywatelskie organizujące współpracę obywatelską dla urzeczywistnienia ładu prawnego, rozszerzenia i udoskonalenia życia i jego warunków” (Wacław Makowski – prawnik i polityk, współtwórca projektu konstytucji kwietniowej). Konstytucja miała realizować koncepcję państwa silnego, opartego na pracy i wartościach moralnych, które „ma być państwem stanowiącym własność całego narodu, ma być dobrem, które należy do wszystkich” (Stanisław Car – doradca prawny J. Piłsudskiego, współtwórca projektu konstytucji kwietniowej). Według takich właśnie koncepcji widzą działające państwo doskonałe konserwatyści i monarchiści.

Nie uregulowana została w konstytucji kwietniowej kwestia stosunków Państwo – Kościół. Oznacza to odejście od potraktowania wiary rzymsko-katolickiej jako „religii przeważającej większości narodu zajmującej w Państwie naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań”  wyrażone w konstytucji marcowej, lecz nie nadaje nowej wysokości priorytetu dla tego wyznania. Jest to z pewnością znaczące uchybienie dla tej ustawy.

Kwestia zmiany konstytucji również pozostawia wiele do życzenia. Zapis dotyczący zmiany konstytucji został skonstruowany tak, aby bez woli prezydenta nie mogło się to odbyć. Wniosek o zmianę konstytucji postawić mógł: Prezydent, Rząd lub 1/4 ustawowej liczby posłów.  Ustawa zmieniająca konstytucję z inicjatywy Prezydenta wymagała zgody Sejmu i Senatu powziętej zwykłą większością głosów, z inicjatywy Rządu lub Sejmu – zgody powziętej większością ustawowej liczby posłów i senatorów.

Konstytucja z 24 kwietnia 1935 roku realizowała założenia ideowe i programowe sanacji – koncepcję silnej władzy centralnej z dominującą pozycją Prezydenta. Stworzona została na miarę autorytetu jednego człowieka – marszałka Józefa Piłsudskiego, zawiodła, gdy zabrakło osoby zdolnej zrealizować jej założenia doktrynalno-ustrojowe. Jej rozwiązania wyrażały nieufność do założeń demokracji politycznej oraz niechęć do uznawania społeczeństwa jako podmiotu władzy państwowej.

Po śmierci J. Piłsudskiego obóz sanacyjny ulegał stopniowemu rozbiciu. Głównie za przyczyną prezydenta Ignacego Mościckiego, który odmówił ustąpienia z urzędu na rzecz Walerego Sławka. Przez ostatnie cztery lata II Rzeczypospolitej kształtował się przeciwny prawu, faktyczny ośrodek kierowniczy władzy państwowej, złożony z Prezydenta RP, Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych (Edwarda Rydza-Śmigłego), premiera i ministra spraw zagranicznych. Rzeczpospolita Polska w okresie II wojny światowej, pod postacią Polski Podziemnej,  kontynuowała ciągłość polityczno-ustrojową sprzed napaści zbrojnej na Polskę hitlerowskich Niemiec i Związku Radzieckiego.

[1] J.Bardach, B.Leśnodorski, M.Pietrzak: Historia ustroju i prawa polskiego, Warszawa 1994, PWN s.503

Reklamy

Karol Wojtyła a upadek komunizmu

[opinie w tej pracy są tylko opiniami autora – to nic obiektywnego]

Upadek komunizmu w większości państw, w których występował nie uwolnił Kościoła od jego wrogów. Już pierwszy papież św. Piotr Apostoł ostrzegł nas: „Starszych więc, którzy są wśród was, proszę, ja również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały. Tak samo wy, młodzieńcy, bądźcie poddani starszym! Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się przed mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen!” (1 P 5,1÷11 ). Współczesnym przejawem okrążania nas przez diabła jest przemiana komunizmu w: political correctness, feminizmie, wrażliwość międzykulturową, socjaldemokracje, New Age, postmodernizm, eurosocjalizm, Unię Europejską, tzw. “propagowanie tolerancji”; walki z: faszyzmem, rasizmem, nietolerancją etc., etc., czyli wszystko to, co składa się na pojęcie cywilizacji śmierci. Przemiana jest tylko kosmetyczna, bardzo powierzchowna, pozostawiająca nienaruszoną całą istotę zła. Bez trudu możemy odnaleźć wszystkie te elementy, które konstytuowały komunizm: “sumienie to bywa często zniekształcone, by nie powiedzieć: podporządkowane przez różne systemy społeczno polityczne i ideologiczne , które także są dziełem ludzkiego ducha. Kiedy ludzie pozwalają się zwodzić systemom, które ukazują globalną, wyłączną i manichejską niemal wizję ludzkości, a warunkiem postępu czynią walkę z innymi, ich eliminację lub ujarzmienie, wówczas zamykają się w mentalności wojennej, która utrwala napięcia i czyni ich prawie niezdolnymi do dialogu. Niekiedy bezwarunkowa akceptacja tych systemów staje się swego rodzaju bałwochwalstwem wobec przemocy, siły i bogactwa, jakąś formą zniewolenia, które odbiera wolność nawet samym rządzącym”, „manipulacje ideologiczne, spowodowane przez agresywne zamiary”, „ograniczoności i stronniczości systemów filozoficznych oraz społecznych, sprowadzających człowieka i historię na zamknięty teren sił materialnych, gdzie liczy się jedynie potęga”, „złożony sposób sprawowania władzy”, “odpowiedzialność rozłożona jest na więcej osób”, „niektóre z zainteresowanych stron są karmione ideologiami, które wbrew oświadczeniom sprzeciwiają się godności osoby ludzkiej i jej słusznym dążeniom, zgodnym ze zdrowymi zasadami rozumu, prawa naturalnego i wiecznego; ideologiami, które w walce widzą energię napędową historii, w sile — źródło prawa, w wynajdywaniu wroga — polityczne abecadło”.

Godny Następca Świętego Piotra zareagował na tą nową diabelską rundę jako jeden z pierwszych: „[…] Nasz wiek XX był okresem szczególnych gwałtów zadawanych ludzkim sumieniom. W imię totalitarnych ideologii miliony ludzi zmuszano do działań niezgodnych z ich najgłębszymi przekonaniami. Wyjątkowo bolesne doświadczenia ma pod tym względem cała Europa Środkowo Wschodnia. Pamiętamy ten okres zniewolenia sumień, okres pogardy dla godności człowieka i cierpienia tylu niewinnych ludzi, którzy własnym przekonaniom postanowili być wierni. Pamiętamy, jak doniosłą rolę odegrał w tamtych trudnych czasach Kościół jako obrońca praw sumienia¬ — i to nie tylko ludzi wierzących! Zadawaliśmy sobie w tamtych latach pytanie: Czy może historia płynąć przeciw prądowi sumień? Za jaką cenę »może«? Właśnie: za jaką cenę?… Tą ceną są głębokie rany w tkance moralnej Narodu, a przede wszystkim w duszach Polaków, które jeszcze się nie zabliźniły, które jeszcze długo trzeba będzie leczyć. O tamtych czasach wielkiej próby sumień trzeba pamiętać, gdyż są one dla nas stale aktualną przestrogą i wezwaniem do czujności: aby sumienia Polaków nie uległy demoralizacji, aby nie poddały się prądom moralnego permisywizmu, aby umiały odkryć wyzwalający charakter wskazań Ewangelii i Bożych przykazań, aby umiały wybierać, pamiętając o Chrystusowej przestrodze: »Cóż za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?« (Mk 8,36 37). Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj. Pod hasłami tolerancji w życiu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się bowiem coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencje do spychania ich na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i dają wiele do myślenia. Bracia i Siostry! Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze! Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przyszły kształt życia społecznego i państwowego, pamiętajcie, że zależy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek¬ — jakie będzie jego sumienie. […]” [6]. W swojej homilii Papież przedstawił ewolucję zła od komunizmu do nowych, współczesnych form. Można też uznać, że homilia ta była punktem zwrotnym, w którym JŚ przeszedł od walki z komunizmem do obecnie toczonej walki z cywilizacją śmierci. Znamienna jest reakcja tzw. “katolewicy”. Zachowywali się jak tępi uczniowie z nagła przez nauczyciela wyrwani do tablicy. Bąkali coś bez przekonania, starając się usilnie, jak zwykle, narzucić słowom Jana Pawła II swoją zakłamaną interpretację. Audycje telewizyjne, w których występowali były manipulowane, aby na poruszenie najważniejszych spraw nie starczało już czasu. Widać było, że Ojciec Święty ugodził ich celnie i dotkliwie. Warto zwrócić uwagę, że Papież użył terminu “permisywizm”. Inni hierarchowie i publicyści, mający pretensje do uważania ich za “katolickich”, najczęściej w podobnym znaczeniu nieprawidłowo używają terminu “liberalizm”. Warto, by brali przykład z Ojca Świętego.

Karol Wojtyła zajmuje się nie tylko polityką międzynarodową, ale też i wewnętrzną: „[…] Nie wolno już odwlekać nadejścia dnia, w którym także ubogi Łazarz zasiądzie do uczty obok bogacza i nie będzie musiał żywić się tym, co spada ze stołu (por. Łk 16, 19‑31). Skrajna nędza rodzi przemoc i urazy, wywołuje zgorszenie. Usuwanie jej jest dziełem sprawiedliwości, a tym samym służy pokojowi. Jubileusz jest naglącym wezwaniem do nawrócenia serca przez przemianę życia. Przypomina wszystkim, że nie wolno przypisywać absolutnej wartości dobrom ziemskim, gdyż one nie są Bogiem[…]” [5]. Aby dobrze zrozumieć sens tych słów należy je odczytać razem z: „Ubodzy w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie są waszymi braćmi i siostrami w Chrystusie. Nie możecie zadowolić pozostawieniem im świątecznych okruchów. Musicie dzielić się tym, co posiadacie, a nie oddawać tylko to, co wam zbywa. Czy bogacz został potępiony za to, iż był bogaczem? Nie, został potępiony, ponieważ nie zwracał uwagi na drugiego człowieka” [4] (s. 65, podczas pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, 1÷8 października 1979r., Yankee Stadium). Wyraźnie tu widzimy, że dzielenie się swoimi dobrami z potrzebującymi powinno być całkowicie dobrowolne, bo bez dobrowolności nie ma zasługi przed Bogiem. Namiestnik Chrystusowy troszczy się tu nie tylko o zaspokojenie potrzeb ludzi biednych, ale Jego celem, nie mniej ważnym, jest zbawienie duszy ludzi zamożnych. Warunkiem zbawienia jest troszczenie się o swoich bliźnich. Sternik Nawy Kościelnej nie apeluje tu o grabienie bogatych na rzecz sfinansowania państwowych programów socjalnych, gdyż nie prowadzi to do zbawienia.

Sytuacja międzynarodowa w połowie lat osiemdziesiątych

W połowie osiemdziesiątych zbiegło się wiele wydarzeń na arenie międzynarodowej, które w istotny sposób wpłynęły na sytuację w Polsce.[1] Przeprowadzone w listopadzie 1984 roku wybory prezydenckie w USA wygrał ponownie Ronald Regan, a w marcu 1985 r. w ZSRR kierowanie państwem objął reformatorsko nastawiony Michaił Gorbaczow. Prezydent Regan kontynuował w sposób bardziej zdecydowany i bezkompromisowy zapoczątkowaną przez Cartera politykę wschodnią. Wniosła ona między innymi jako element walki politycznej z blokiem wschodnim, zaostrzenie kampanii na rzecz przestrzegania praw człowieka, wzrost poparcia dla przeciwników komunizmu z krajów wschodnioeuropejskich, w tym również Polski. Stosowano tzw. „lina-kage” sugerując, że przebieg stosunków amerykańsko-radzieckich zależy m.in. od działań Związku Radzieckiego wobec Polski.[2] Administracja Regana znakomicie wykorzystując przewagę technologiczną i lansując program gwiezdnych wojen doprowadziła do osiągnięcia przez Związek Radziecki pułapu możliwości finansowych. Wymuszanie wydatków na sojusznikach ZSRR nie wchodziło w grę.[3]


[1] A. Dudek twierdzi, że Byłoby (…) przesadą utrzymywać, że ostateczny upadek PRL stał się możliwy wyłącznie w wyniku działania czynników wewnętrznych. A. Dudek, Pierwsze lata III Rzeczypospolitej, Kraków 1997, s.9.; odmienną opinię reprezentuje W. Malendowski: (…) dopatrywanie się bezpośredniej zależności źródeł kryzysu w Polsce od czynników zewnętrznych jest, (…) jest daleko idącym uproszczeniem, ponieważ jej źródłem był przeciągający się strukturalny kryzys ekonomiczny. W. Malendowski, Postawa Stanów Zjednoczonych wobec Polski na początku lat osiemdziesiątych, w: Państwa Zachodnie wobec przełomowych wydarzeń w Polsce w latach 1945-1995, por red. W. Malendowskiego, s.108.
[2] Czasy prezydentury Cartera to symboliczna pomoc dla Opozycji w Polsce. Zob. W. Malendowski, Postawa Stanów Zjednoczonych wobec Polski na początku lat 80-tych, w: Państwa Zachodnie wobec przełomowych wydarzeń w Polsce w latach 19451995, red. W. Malendowski, K. Robakowski, Poznań 1995, s.118.
[3] Por.: J. Smaga, Narodziny i upadek imperium, ZSRR 1917-1991, Kraków 1992.

Stan wojenny

Dnia 13 grudnia 1981 roku, Wojciech Jaruzelski, w kolejnej roli przewodniczącego pozakonstytucyjnej Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, ogłosił wprowadzenie w Polsce stanu wojennego na terenie całego państwa. Jego wprowadzenie przebiegło niezwykle sprawnie. W czasie jego trwania internowano 5 tysięcy działaczy NSZZ Solidarność. Podjęte po wprowadzeniu stanu wojennego akcje strajkowe zostały brutalnie spacyfikowane przy użyciu milicji i wojska. W kopalni Wujek w Katowicach użyto broni palnej, zabijając kilku górników i raniąc wielu strajkujących. Wszystkie organy i instytucje władzy państwowej, a także przedsiębiorstwa i zakłady weszły pod ścisłą kontrolę komisarzy wojskowych i jednocześnie pełnomocników Komitetu Obrony Kraju. Władze rozwiązały związki zawodowe, w efekcie czego Solidarność przeniosła swą działalność do podziemia. Powstałe za zgodą nowe związki skupiły się w kontrolowanym przez PZPR Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych.[1]

[1] J. Kamiński, Z. Landau, Gospodarka Polski w XX wieku, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1998, s. 332.

Upadek ZSRR

Po przejęciu władzy przez M. Gorbaczowa władze polskie nie wiedziały, bo wiedzieć nie mogły, jaka będzie nowa strategia[1], dlatego też starały się nie dopuszczać do wrogich zachowań we własnym kraju wobec konstytucyjnego sojusznika. Przykładem może być sprawa represji wobec B. Geremka zwolnionego z PAN za krytykę zawartą w wykładzie wygłoszonym 21 marca na Uniwersytecie Gdańskim.[2] Także sprawa Stefana Bartkowskiego może uchodzić za przejaw dbania o zewnętrzny wizerunek.[3] Jednak nowatorskie[4] podejście Gorbaczowa do problemu sprawowania władzy w ZSRR zostało szybko dostrzeżone przez świat i potraktowane jako rewolucyjne reformy. Głęboko postępowe w swej wymowie hasła, takie jak: jawność, przebudowa systemu, nowe myślenie, w starciu z szarą rzeczywistością państwa sowieckiego okazały się praktycznie niewykonalne. Stanowiły jednak dla wytrawnego obserwatora międzynarodowej sceny politycznej pewną przesłankę do oceny rozwoju wydarzeń. Zwłaszcza, że państwa bloku wschodniego, w tym również Polska, coraz bardziej wikłały się w postępującym kryzysie struktur socjalizmu.[5] Ciągle pogarszająca się sytuacja gospodarcza powodowała pogłębianie się frustracji społeczeństwa.

[1] M.F. Rakowski wspomina: Wszyscy byliśmy więźniami schematów ustalonych przez dziesięciolecia. M.F. Rakowski, Gorbaczow. Pierwszy i ostatni, Warszawa 1992, s.22.

[2] Wykład dotyczył głównie średniowiecza, J. Urban natomiast na konferencji 7 maja 1985 r. uznał, że był jedną wielką nagonką na Związek Radziecki. Tygodnik Mazowsze 1985, 13 czerwiec, nr 133, s.2.

[3] Pogląd taki reprezentuje K. B. Janowski, w: Polska 1981-1989. Między konfrontacją a porozumieniem. Studium historyczno-polityczne, Warszawa 1996, s.92.

[4] M.F. Rakowski o Gorbaczowie: Od przedstawiciela kolejnego, postrewolucyjnego pokolenia oczekiwano dynamiki, ale nikt nie przypuszczał, że będzie on motorem niezwykle głębokich i zakrojonych na szeroką skalę zmian w życiu społeczno-gospodarczym ZSRR. M.F. Rakowski, Gorbaczow, op. cit.

Strajki w stoczni

Rozmowom w stoczni towarzyszyło dalsze rozprzestrzenianie się strajków. Objęły one Śląsk, a na Wybrzeżu zagrożono strajkiem generalnym. Władze przyparte do muru zgodziły się na podpisanie 31 sierpnia 1980 roku w Gdańsku porozumień między Komisją Rządową, pod przewodnictwem wicepremiera Mieczysława Jagielskiego, a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym.[1]

Efektem tej decyzji było zarejestrowanie 10 listopada 1980 roku,   na podstawie prawomocnej decyzji sądu, Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność.[2] Zalegalizowanie ruchu nie kontrolowanego przez PZPR było faktycznie przekreśleniem dotychcza-sowego systemu ustrojowego PRL.

[1] J. Kamiński, Z. Landau, Gospodarka Polski w XX wieku, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1998, s. 331.

[2] A. Jezierski, C. Leszczyńska, Historia Gospodarcza Polski, Wydawnictwo Key Text, Warszawa 1997, s. 470.

Etyka wolności

Za potrzebą etosu wolności przemawia fakt, iż wolność aksjologicznie pusta prowadzi donihilizmu Jest to realne zagrożenie liberalno-indywidualistycznej koncepcji wolności. Zwrócił na to uwagę Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor, przestrzegając, że istnieje „groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy” (VS 101). Relatywizm moralny podważa nie tylko prawdę, ale również inne wartości, ponieważ traktuje je instru­mentalnie dla celów doraźno-politycznych. Papież przestrzega jednak, „że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zaka­muflowany totalitaryzm” (VS  101)28. Ostatecznie niszczenie etosu jest także niszczeniem autentycznej wolności człowieka. Vaticanum II i Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor podają bogatą enume-rację form nadużywania wolności, co powoduje faktyczne zniewolenie wielu niewinnych osób29. Izolowanie wolności i etyki jest zawsze destrukcyjne dla ludzkiej osoby.

Z problematyką etyki wolności łączy się zagadnienie relacji zacho­dzącej pomiędzy wolnością indywidualnego człowieka a uniwersal­nymi normami moralnymi. Czy wolność nie jest naruszana przez tego rodzaju prawa? Człowiek jest istotą społeczną, dlatego nieuchronna jest akceptacja norm życia społecznego. Wolność to nie samowola, ale odpowiedzialny sposób bycia, co implikuje uznanie niezbędnych ograniczeń, podporządkowanie się dobru wspólnemu i zachowanie społecznego porządku. Odpowiedzialna wolność winna być wolnością zdyscyplinowaną30. Wiele sektorów życia społecznego wymaga respektowania norm ogólnych: wolność myśli nie wyklucza uznania praw logiki, faktów historycznych, zdrowego rozsądku itp., wolność ekonomiczna nie zawiesza obowiązującego prawa, wolność sumienia i religii nie może niszczyć dobra wspólnot religijnych, wolność społe­czna nie jest równoznaczna z odrzuceniem etycznych kodeksów. Normy językowo-logiczne nie łamią wolności człowieka, analogicznie nie niszczą jej akceptowane społecznie wartości i normy moralne. Wolność nie jest równoznaczna z aksjologiczną neutralnością31. Wolność i aksjologiczny konsensus w życiu społecznym są ze sobą ściśle powiązane. Kto absolutyzuje wolność indywidualną, ten narusza organiczną jedność. Kto absolutyzuje dowolny konsensus aksjologiczno-społeczny, ten niszczy prawdziwą wolność i godność człowieka. Kto organizuje życie społeczne bez etycznych wartości i norm, ten przyczynia się do anarchizacji moralnej, ostatecznie zaś prowokuje polityczno-państwowy totalitaryzm.

Wolność indywidualnych opierać się na trwałych uni­wersalnych wartościach, których artykulacją jest etyczne prawo natu­ralne. Idea prawa naturalnego była znana już w myśli antycznej: literaturze i filozofii greckiej oraz rzymskim prawie. Ideę tę podjęło chrześcijaństwo, w tym Tomasz z Akwinu, Prawo naturalne określił on jako „uczestniczenie stworzenia rozumnego w odwiecznym prawie Bożym”32. Rozum ludzki rozpoznaje prawo naturalne, ale nie jest jego kreatorem. Potwierdzają to atrybuty tego prawa: uniwersalność, trwałość, normatywność. Wymienionych właściwości prawa natural­nego nie wyjaśnia ani decyzja jednostkowego człowieka, ani także fenomen życia społecznego”3. Granicą wolności człowieka jest prawo naturalne. Akcentuje to’Jan Paweł II, stwierdzając w encyklice Veńtatis splendor. „Normy negatywne prawa naturalnego mają moc uniwer­salną: obowiązują wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okolicz­ności. […] Nikomu i nigdy nie wolno łamać przykazań, które bez­względnie obowiązują wszystkich do nieobrażania w drugim czło­wieku, a przede wszystkim w samym sobie, godności osoby wspólnej wszystkim ludziom”  (VS  52). Granicą wolności jest więc dobro ludzkiej osoby: materialne, witalno-biologiczne i moralno-duchowe. Na straży tego dobra znajduje się prawo naturalne. Dlatego niektórzy myśliciele katoliccy mówią o personalistycznej normie moralności34. Moralne działanie to czyn człowieka jako podmiotu — osoby wobec innego człowieka — osoby. Wszelka instrumentalizacja człowieka jest naruszeniem jego godności osobowej, zarazem zaś łamaniem prawa naturalnego.

Prawo naturalne nie narusza wolności człowieka, gdyż ono właśnie chroni szeroko rozumiane dobro ludzkiej osoby: jej godność, integral­ność, odpowiedzialną wolność i naturalne uprawnienia. Człowiek, jako istota rozumna i wolna, samookreśla się wobec ludzi i Boga. Konsekwencją jego wolnego wyboru jest świadome posłuszeństwo wobec prawa moralnego, które uznaje za swoje dobro. Prawo naturalne nie jest narzucone z zewnątrz, ale odkrywane w głębi ludzkiej natury. Przy jego pomocy ludzka osoba rozpoznaje własne powołanie życio­we. Dlatego posłuszeństwo temu prawu, a przez nie Bogu, jest samourzeczywistnieniem się człowieka jako osoby35. Niesprzeczność prawa etycznego i wolności człowieka uwidacznia zwłaszcza fenomen miłości. Zauważył to św. Augustyn, który miał odwagę powiedzieć: „Miłuj i czyń co chcesz”36. Nie zalecał on — jak wiadomo — ety­cznego relatywizmu, lecz uwypuklił wiodącą rolę miłości w życiu człowieka. Każdy człowiek ze swej natury jest uwrażliwiony na miłość, poprzez nią urzeczywistnia się jego rozumność i wolność. Miłość ludzi i miłość Boga nie jest destrukcją wolności, lecz jej nakierowaniem na dojrzane dobro. Kulminacją etosu wolności jest właśnie miłość, która ze swej istoty jest prospołeczna i aktywno-służebna.

Separacja wolności i etyki jest charakterystyczna dla ideologi­cznego liberalizmu. W jego interpretacji jest to wolność od moralnego dobra jako zobowiązania człowieka. Dobitną tego ilustracją jest praca Teoria sprawiedliwości, której autor — John Rawls — deklaratywnie dystansuje się od kategorii moralnych37. Jego koncepcja sprawiedli­wości, rozumiana jako „wzajemna uczciwość”, sprowadza się do klasycznej dla liberalizmu teorii umowy społecznej. Jest to faktycznie utylitarystyczne rozumienie sprawiedliwości. Autor wspomnianego dzieła przyznał wolności indywidualnej absolutny priorytet przed wartościami moralnymi, dlatego można u niego mówić o wolności od dobra38. Wolność, która odrywa się, czy tym bardziej przeciwstawia wartościom i normom moralnym, faktycznie prowadzi do samo zniewolenia człowieka poprzez różne formy zła. Czysto negatywna wolność jest wolnością iluzyjną i ostatecznie destrukcyjną39.


28. Lottin O., Le probleme du librę arbitre, t. 3, Louvain 1942-1949.
29. Lotz J. B., Person und Freiheit, Freiburg im Br. 1979.
30. Lucas J. R., The Freedom ofthe Will, Oxford 1970.
31. MacMurray J., Conditions of Freedom, London 1950.
32. Majka J., Etyka społeczna i polityczna, Warszawa 1993.
33. Malinowski B., Freedom and Civilisation, New York 1944.
34. Marcel G., Tajemnica bytu, tłum. M. Frankiewicz, Warszawa 1995.
35. Niemczuk A., Wolność egzystencjalna. Kant, Kierkegaard, Lublin 1995.
36. Nietzsche F., Wola mocy, tłum. S. Frycz i K. Drzewiecki, Warszawa 1910-1911.
37. Nitecki P., Socjalizm, komunizm i ewangelizacja, Suwałki 1994.
38. Novak M. Freedom and Justice, New York 1984.
39. Novak M., Wolne osoby i dobro wspólne, tłum. Łuczkiewicz, Kraków 1998.